POWRÓT

Leszek Engelking

 .

  

     

               WILNO ’99

 

                          Zbigniewowi Dominiakowi

 

A to dopiero, cześć, Adam,

kopę lat albo i ze dwie kopy!

Chyba nie wróciłeś na stałe, co,

tylko tak,

odwiedzasz stare kąty?

A, na festiwal, jasne,

czytałem gdzieś, że będziesz

gwiazdą „Jesieni Poezji”,

chociaż chyba sami

nie całkiem wierzyli, że przyjedziesz.

A co tam słychać w wielkim świecie?

No właśnie, inni też mówią „nuda”,

u nas zresztą nie inaczej.

Ale jak sobie człowiek przypomni

tamte ciekawe czasy,

to woli nawet największą nudę.

Zresztą co ja ci tu pieprzę,

sam to dobrze pamiętasz...

Chociaż ci kumple nauki

i cały ten proces

to, mówiąc między nami,

była zwykła dziecinada.

Później to może już nie.

Ale, ale, ten film Spielberga

według twoich Dziadów

to, wybacz, śmiech na sali:

jak sobie mały Johny

wyobraża ruską tajną policję,

zsyłki i łagry.

„Lietuva, tėvynė mano”

jako powód aresztowania...!

A ty to napisałeś...

no ile, dziesięć lat później

poza tym nie po litewsku,

jeśli, hi, hi, dobrze pamiętam.

Bogu niech będą dzięki,

że nie dali tego po rosyjsku.

Chociaż... ty zawsze miałeś

jakąś słabość do Ruskich.

Ale co tam, dobrze, że jest ten film,

teraz już te sprawy

nikogo nie obchodzą,

chyba że w technicolorze.

No, twój Nobel też robi swoje...

Co innego w dziewięćdziesiątym,

także moje wspomnienia z Syberii

wyszły w sporym nakładzie

i były tłumaczone

na słowacki i nawet na niderlandzki,

a we fragmentach na włoski.

A wiesz, że byli tacy,

co chcieli cię zlustrować?

W archiwach znajdzie się wszystko...

Zresztą, co chcesz, w końcu w Rosji

spałeś z tą kurewką z KGB.

Nie, nie, świetnie cię rozumiem,

wiele bym dał za taką dupę,

ale nie byłem wystarczająco ważny.

My? Cóż, wydajemy tu białoruski miesięcznik,

lepszy niż wszystkie w Mińsku.

Bo wiesz, Wilno i Białystok

to teraz duchowe stolice...

Właśnie wróciłem z Białegostoku,

miałem tam taki odczyt.

Może i będę na festiwalu,

ale nie wiem jeszcze na pewno.

To ewentualnie do zobaczenia

w Druskiennikach.

A jak nie, to chyba w Paryżewie.

Nuda nie nuda, brachu,

a miałby człowiek ochotę

połazić po Champs Élysées.

Dla ciebie to żaden cymes,

ale mnie pewnie nie wpuszczą

na te pola po śmierci.

Naprawdę tak myślisz?

Hm, dzięki...

 

Wilno, 7 X 1999

 

 

 

 

            PROMOCJA

                     

                              Pamięci Zbigniewa Dominiaka

 

wszyscy dobrze wiedzieli,

że to ostatnia książka.

 

Biliśmy brawo

resztce życia w tobie,

ale próżna śmierć wzięła to do siebie,

panoszyła się,

pęczniała w naszych myślach,

biliśmy brawo

twoim wierszom,

ale śmierć wzięła to do siebie,

pyszniła się swoim dziełem,

rzeźbą zniszczenia 

ciała,

biliśmy brawo

twoim krzepiącym gestom,

ale śmierć wzięła to do siebie,

rozdawała przerażenia.

 

A teraz bierze do siebie te słowa,

pochłania je,

zasysa

jak gęsta ciemna maź

kamienie,

zamyka się nad nimi

i milkną.

 

 

Leszek Engelking