|
Dorota Kiersztejn Pakulska .
Na śmierć poety Zbyszka
Przyjaciele marzną przy grobie Zbyszka osłaniając dłońmi chybotliwy płomień zniczy niepewny jak pamięć o poetach
Przytupując z zimna spierają się czy wielkim poetą był Nie, nie: jest Był
Pytają Zbyszka Jak bywa Tam Odpowiedź Jest niezwykle istotna Pozwoliłaby nam Oprzeć stopę
W spadaniu Poprzez czas i przestrzeń
Zbyszek poeta Zawsze tego dociekał Wiem Mówi: wiem Ale nie powiem
Muska włosy przeciągiem Mgli lustro w przedpokoju Strąca czapkę z wieszaka mruga żarówką w zakurzonym żyrandolu
Pisze palcem na szybie Niektórzy widzieli Ktoś zrozumiał
Ale nie jest to pewneDorota Kiersztejn Pakulska
|