POWRÓT

Dorota Kiersztejn Pakulska

 .

  

                   

       Na śmierć poety Zbyszka

 

Przyjaciele marzną

przy grobie Zbyszka

osłaniając dłońmi

chybotliwy płomień zniczy

niepewny

jak pamięć

o poetach

 

Przytupując z zimna

spierają się

czy wielkim poetą był

Nie, nie: jest

Był

 

Pytają Zbyszka

Jak bywa

Tam

Odpowiedź

Jest niezwykle istotna

Pozwoliłaby nam

Oprzeć stopę

 

W spadaniu

Poprzez czas i przestrzeń

 

Zbyszek poeta

Zawsze tego dociekał

Wiem

Mówi: wiem

Ale nie powiem

 

Muska włosy przeciągiem

Mgli lustro w przedpokoju

Strąca czapkę z wieszaka

mruga żarówką w zakurzonym żyrandolu

 

Pisze palcem na szybie

Niektórzy widzieli

Ktoś zrozumiał

 

Ale nie jest to pewne

 

                                                         Dorota Kiersztejn Pakulska