|
 |
5 lutego 2002 roku.
W popołudniowej ciszy pracowałam
nad cyklem miniaturowych rysunków.
Ot, tak sobie...
Około siedemnastej zaterkotał telefon:
– Teresko, przed chwilą umarł
Zbyszek Dominiak – usłyszałam
stłumiony głos Dominiki Łarionow.
Prawie bezwiednie zaczęłam rysuneczki
naklejać na paski czarnego kartonu,
a srebrnym flamastrem wpisywałam
pod nimi dedykacje dla Zbyszka.
Oto niektóre z nich.
Większość podarowałam
przyjaciołom i rodzinie Zbyszka
po jego pogrzebie.
Teresa Klink
|